|
Ewa .
Dodano: 2011-01-11 13:16:48 Zapraszamy na wspaniałego bloga prowadzonego przez Ewę, która za naszym pośrednictwem, wyjechała ze swoja rodziną do Australii. http://australia2010.blox.pl/html |
|
Krys
Dodano: 2010-03-24 08:53:04 Moja przygoda z Australią rozpoczęła się w ubiegłym roku na zgoła niezaplanowanej obecności na spotkaniu informacyjnym na Uniwersytecie Jagiellońskim, dotyczącym możliwości wyjazdu i studiów w tym jakże tajemniczym miejscu. Po dość interesującym przedstawieniu każdego aspektu dotyczącego życia i nauki w Terra Australis pojawiła się u mnie myśl, która nie dawała mi spokoju - może warto odważyć się i zwiedzić ten odległy zakątek świata. Mając za sobą wcześniejsze podróże jako student do USA oraz do Anglii, zdecydowałem, iż Australia musi zostać przeze mnie zdobyta. Po wygraniu kursu języka angielskiego w Curtin Uniwersity of Technology sprawy potoczyły się dość szybko. Danni Kuzar, przesympatyczna Australijka mieszkająca w Polsce, była znakomitym łącznikiem pomiędzy australijską uczelnią a mną. Dzięki jej pełnemu zaangażowaniu w krótkim czasie miałem zorganizowany termin kursu na uniwersytecie, miejsce zakwaterowania (host family), wizę australijską, informacje na temat kluczowych spotkań organizacyjnych oraz odbiór z lotniska. W moim interesie wypadało jedynie wyszukać odpowiednie połączenie lotnicze oraz wykupić bilet. Nie mogłem uwierzyć, iż cała procedura może odbyć się tak sprawnie i szybko, dlatego kilkakrotnie spotkałem się z Danni, by móc jeszcze w Polsce na spokojnie porozmawiać o tym wszystkim czego mogłem się spodziewać będąc w Australii. Po dość wyczerpującej podróży udało mi się dotrzeć na docelowy kontynent. Już w dniu przylotu, spotkałem się ze znaną mi tylko ze słyszenia wielką australijską życzliwością i otwartością. Host family przyjęła mnie z otwartymi ramionami i słowami pełnymi otuchy: "No worries, everything will be fine, you will see..." Pierwszy kontakt z Uniwersytetem był dla mnie prawdziwym szokiem kulturowym. Malowniczy Curtin University of Technology w Perth przypominał uczelnię rodem z amerykańskich filmów. Idealnie przystrzyżone trawniki, bogata roślinność pomiędzy budynkami oraz uśmiechnięte twarze studentów napawały mnie dumą i optymizmem. Po spotkaniu organizacyjnym oraz teście z języka angielskiego zostałem przydzielony do właściwej grupy językowej. Przesympatyczni wykładowcy dali się poznać jako ludzie, których pasją jest dydaktyka oraz indywidualne podejście do studenta. Chętnie służyli mi pomocą nie tylko we wszelkich zagadnieniach merytorycznych, ale również śmiało odpowiadali na pytania w kwestiach dostrzeganych przeze mnie różnic kulturowych. Będąc w wymarzonym miejscu na studiowanie, postanowiłem skorzystać z możliwości sprawdzenia poziomu studiów na kierunku nowoczesnych technologii. Wkrótce uczestniczyłem w zajęciach z Knowledge Management, Network Management oraz Network Security na specjalizacji Information Systems. Dzięki wyrozumiałości swoich nauczycieli mogłem uczestniczyć we wszelkich zajęciach uniwersyteckich poza właściwym kursem językowym. Ale studia to nie tylko zgłębianie wiedzy. Już w pierwszym tygodniu swojej przygody z Uniwersytetem, przekonałem się jak świetnie zorganizowane są wszelkie stowarzyszenia studenckie działające na uczelni. Dzięki nim udało mi się zwiedzić wiele ciekawych miejsc oraz poznać fantastycznych ludzi. Zapisałem się do Curtin Voluntaries, na lekcje salsy cubana oraz zajęcia z chińskiego masażu. Udało mi się również poznać młodych doktorantów z wydziału chemii oraz nowoczesnych technologii. Ponadto w każdy weekend starałem się wyjeżdżać poza nowoczesne miasto Perth, by na własne oczy przekonać się jak wygląda życie w Australii. Rottnest Island, Fremantle, Swan Valley, KingsPark, Coorda czy też malownicza Sorrento Beach to tylko niektóre z wielu miejsc, które udało mi się zobaczyć. Po ukończeniu kursu językowego oraz zdaniu wszystkich egzaminów postanowiłem wybrać się w tygodniową podróż po zachodnim wybrzeżu WA. Zdecydowałem się eksplorować nieznane obszary kontynentu australijskiego, choć tygodniowy pobyt na Bali z opcją all exclusive za 600 $ A też kusił. Do dzisiaj nie żałuję dokonanego wyboru, a podróż którą odbyłem, była jak dotąd moją największą przygodą życiową. Nigdy nie zapomnę eskapady po czerwono krwistych kanionach, oryginalnych żółtawych skałach w Pinnacles, pływania z delfinami w Monkey Mia, nurkowania w przepięknej rafie koralowej w Ningaloo Reef czy też długich spacerów po plaży zatoki Shell Bay. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy i tak też się stało z moją fantastyczną przygodą z Australią. Choć wróciłem do Polski z wielkim bagażem doświadczeń oraz nowo nawiązanymi przyjaźniami, już dzisiaj wiem, że w przyszłości na pewno wybiorę się jeszcze raz do tego niezwykłego miejsca, które wciąż fascynuje swoją tajemnicą i niezgłębioną nutą aborygeńskiego didgeridoo. |
|
Jacek
Dodano: 2010-02-24 08:05:53 Zachęcam do czytania mojego bloga, na którym opisuję moje codzienne życie pełne wielu niespodzianek. www.thisisahighjack.blogspot.com |
|
Curtin
Dodano: 2010-01-13 22:56:03 Moja przygoda z Australią rozpoczęła się w ubiegłym roku na zgoła niezaplanowanej obecności na spotkaniu informacyjnym na Uniwersytecie Jagiellońskim, dotyczącym możliwości wyjazdu i studiów w tym jakże tajemniczym miejscu. Po dość interesującym przedstawieniu każdego aspektu dotyczącego życia i nauki w Terra Australis pojawiła się u mnie myśl, która nie dawała mi spokoju - może warto odważyć się i zwiedzić ten odległy zakątek świata. Mając za sobą wcześniejsze podróże jako student do USA oraz do Anglii, zdecydowałem, iż Australia musi zostać przeze mnie zdobyta. Po wygraniu kursu języka angielskiego w Curtin Uniwersity of Technology sprawy potoczyły się dość szybko. Danni Kuzar, przesympatyczna Australijka mieszkająca w Polsce, była znakomitym łącznikiem pomiędzy australijską uczelnią a mną. Dzięki jej pełnemu zaangażowaniu w krótkim czasie miałem zorganizowany termin kursu na uniwersytecie, miejsce zakwaterowania (host family), wizę australijską, informacje na temat kluczowych spotkań organizacyjnych oraz odbiór z lotniska. W moim interesie wypadało jedynie wyszukać odpowiednie połączenie lotnicze oraz wykupić bilet. Nie mogłem uwierzyć, iż cała procedura może odbyć się tak sprawnie i szybko, dlatego kilkakrotnie spotkałem się z Danni, by móc jeszcze w Polsce na spokojnie porozmawiać o tym wszystkim czego mogłem się spodziewać będąc w Australii. Po dość wyczerpującej podróży udało mi się dotrzeć na docelowy kontynent. Już w dniu przylotu, spotkałem się ze znaną mi tylko ze słyszenia wielką australijską życzliwością i otwartością. Host family przyjęła mnie z otwartymi ramionami i słowami pełnymi otuchy: "No worries, everything will be fine, you will see" Pierwszy kontakt z Uniwersytetem był dla mnie prawdziwym szokiem kulturowym. Malowniczy Curtin University of Technology w Perth przypominał uczelnię rodem z amerykańskich filmów. Idealnie przystrzyżone trawniki, bogata roślinność pomiędzy budynkami oraz uśmiechnięte twarze studentów napawały mnie dumą i optymizmem. Po spotkaniu organizacyjnym oraz teście z języka angielskiego zostałem przydzielony do właściwej grupy językowej. Przesympatyczni wykładowcy dali się poznać jako ludzie, których pasją jest dydaktyka oraz indywidualne podejście do studenta. Chętnie służyli mi pomocą nie tylko we wszelkich zagadnieniach merytorycznych, ale również śmiało odpowiadali na pytania w kwestiach dostrzeganych przeze mnie różnic kulturowych. Będąc w wymarzonym miejscu na studiowanie, postanowiłem skorzystać z możliwości sprawdzenia poziomu studiów na kierunku nowoczesnych technologii. Wkrótce uczestniczyłem w zajęciach z Knowledge Management, Network Management oraz Network Security na specjalizacji Information Systems. Dzięki wyrozumiałości swoich nauczycieli mogłem uczestniczyć we wszelkich zajęciach uniwersyteckich poza właściwym kursem językowym. Ale studia to nie tylko zgłębianie wiedzy. Już w pierwszym tygodniu swojej przygody z Uniwersytetem, przekonałem się jak świetnie zorganizowane są wszelkie stowarzyszenia studenckie działające na uczelni. Dzięki nim udało mi się zwiedzić wiele ciekawych miejsc oraz poznać fantastycznych ludzi. Zapisałem się do Curtin Voluntaries, na lekcje salsy cubana oraz zajęcia z chińskiego masażu. Udało mi się również poznać młodych doktorantów z wydziału chemii oraz nowoczesnych technologii. Ponadto w każdy weekend starałem się wyjeżdżać poza nowoczesne miasto Perth, by na własne oczy przekonać się jak wygląda życie w Australii. Rottnest Island, Fremantle, Swan Valley, KingsPark, Coorda czy też malownicza Sorrento Beach to tylko niektóre z wielu miejsc, które udało mi się zobaczyć. Po ukończeniu kursu językowego oraz zdaniu wszystkich egzaminów postanowiłem wybrać się w tygodniową podróż po zachodnim wybrzeżu WA. Zdecydowałem się eksplorować nieznane obszary kontynentu australijskiego, choć tygodniowy pobyt na Bali z opcją all exclusive za 600 $ A też kusił. Do dzisiaj nie żałuję dokonanego wyboru, a podróż którą odbyłem, była jak dotąd moją największą przygodą życiową. Nigdy nie zapomnę eskapady po czerwono krwistych kanionach, oryginalnych żółtawych skałach w Pinnacles, pływania z delfinami w Monkey Mia, nurkowania w przepięknej rafie koralowej w Ningaloo Reef czy też długich spacerów po plaży zatoki Shell Bay. Jednak wszystko co dobre szybko się kończy i tak też się stało z moją fantastyczną przygodą z Australią. Choć wróciłem do Polski z wielkim bagażem doświadczeń oraz nowo nawiązanymi przyjaźniami, już dzisiaj wiem, że w przyszłości na pewno wybiorę się jeszcze raz do tego niezwykłego miejsca, które wciąż fascynuje swoją tajemnicą i niezgłębioną nutą aborygeńskiego didgeridoo. |
|
Michał
Dodano: 2009-11-24 18:42:03 Australia to wspaniałe miejsce. To tak jakby zamknąć świat na jednym kontynencie. Kolumbia, Ekwador, Czechy, Korea, Włochy, Brazylia.. Gdziekolwiek zechciałabym pojechać, wiem, że mam gdzie spać. Fantastycznie jest poznać w jednym miejscu znajomych z całego świata. Miło czasem zapomnieć jak brzmi język ojczysty. Australia daje mi taką możliwość. Gdyby każda szkoła wyglądała jak moja szkoła, codziennie biegałabym do niej w podskokach. Słońce, uśmiechnięci i życzliwi ludzie. Tak najprościej podsumować Australię. |
|
Olala
Dodano: 2009-09-26 11:26:31 Witaj Dani.... Przepraszam, że się nie odzywałam, ale jakoś wciąż brak mi czasu.... Skończyłam już szkołę, z czego bardzo się cieszę. Uważam, że ta uczelnia jest bardzo dobrą szkołą, ale od najlepszej szkoły zawsze lepszy jest czas wolny. Wróciłam właśnie do Perth z dwutygodniowej wycieczki po zachodnim wybrzeżu, od Perth do Exmouth i z powrotem. I teraz dopiero mogę powiedzieć, że zaczęłam poznawać prawdziwą Australię. Poza granicami wielkiego miasta Australia jest jak zupełnie inny kraj, dzika i piękna. Teraz mam zamiar popracować miesiąc i miesiąc pojeździć jeszcze - jak uda mi się dostać visitor visa. Teraz dopiero jestem naprawdę zadowolona z mojej podroży do Australii. Podczas mojego dwutygodniowego wyjazdu, kiedy oglądałam rafę koralową w parku narodowym nad Exmouth, spotkałam w oceanie rekina. Nie był wielki, około 1,5 metra. Ale rekin to rekin, i całkiem blisko przepłynął, jakieś 2 metry ode mnie. Poza tym widziałam na własne oczy żółwia morskiego i wiele, wiele innych rzeczy. Mogłabym tak opowiadać i opowiadać, ale ty przecież jesteś z Australii i to wszystko znasz. Pozdrawiam więc tylko gorąco i dołączam parę zdjęć. Olala |


Aktualności



